Nasza Przyłość

Pani Elżbieta Wojciechowicz
(Kierowniczka Szkoły)

Lubimy obchodzić jubileusze, 10-lecia, 25-cio lecia, ale Złoty Jubileusz, to wydarzenie, którego nie będzie nam dane drugi raz przeżyć.

Przy okazji jubileuszów wspominamy, podsumowujemy nasze osiągnięcia, ale przede wszystkim cieszymy się, że dożyliśmy, że jeszcze istniejemy i chyba to jest najważniejsze. A mamy się z czego cieszyć, że szkoła dalej istnieje, że dzieci uczą się, zdają egzaminy, wychodzą w szeroki świat o tą odrobinę mądrzejsze, bogatsze. Ich polskość nie ogranicza się tylko do znajomości polskich potraw i prostego podstawowego języka, ale pogłębiona jest o znajomość paru pozycji z polskiej literatury, o wiedzę o kulturze, historii i geografii. Te dzieci zawarły w polskiej szkole znajomości, przyjaźnie, które często przetrwają na długie lata. I chociaż mało komu chce się wstać w sobotę rano, czy uczyć wiersza na akademię, to właśnie to się później wspomina i tutaj w takich momentach powstają przyjaźnie. Niektórzy po opuszczeniu szkoły znikają, nie utrzymują kontaktu, prawie że nie poznają w kościele, czy na ulicy, ale takich na szczęście jest nie dużo, większość ma ciepłe słowo i informuje nas o swojej karierze i losach. Niektórzy wychowankowie odnajdują się na drugim końcu świata. Z okazji jubileuszu składamy podziękowania, staramy się docenić trud i pracę ludzi, którzy pracowali i pracują dla szkoły i w szkole. Tak naprawdę słowa uznania należą się dziesiątkom ludzi, których nie sposób wymienić, bo szkoła istnieje dzięki oddaniu rodziców, dyscyplinie i samozaparciu rodziców i dzieci, bez nich by szkoły nie było. Nie byłoby też szkoły bez garstki oddanych ludzi, którzy swoją pracą pomagają nam istnieć, mówię tutaj o oddanym zespole nauczycielskim, z którym wiele lat pracowałam. Niektóre panie jak p. Haury, Sadowska, Minkowska przeszły na emeryturę, ale uczyły długie lata, przyszły nowe panie, które teraz z równym zapałem i poświęceniem kontynuują zaczętą lata temu pracę. Nie można tutaj pominąć Macierzy Szkolnej i komitetu rodzicielskiego i takich prezesów jak ś.p. pana M. Haurego, ś.p. pana M. Wilka i p. J. Minkowskiego, p. M. Durko, czy obecnie działających p. R. Rakowskiego i p. R. Millera. Składam wyrazy uznania i podziękowania wszystkim, którzy wnieśli swoją cegiełkę do istnienia szkoły. A jaka nasza przyszłość? F. Modrzewski powiedział, "takie narody jakich młodzieży chowanie." Wszystko zależy od dalszego poświęcenia i zaangażowania naszego społeczeństwa i młodzieży.

W zeszłym roku wprowadzono nowe egzaminy 'AS' i 'A2'. Walczyliśmy o utrzymanie 'A' level z języka polskiego i udało się, nasza młodzież nadal ma szansę zdawać 'G.C.S.E.' i 'A' level i osiągać dobre wyniki przy stosunkowo małym nakładzie pracy. Cieszymy się z dobrych wyników i możliwości otrzymania przez naszą młodzież dodatkowych kwalifikacji ale głównym zadaniem naszej szkoły, oprócz przygotowania do egzaminów, jest utrzymanie i wzbogacenie polskości wśród dzieci i młodzieży.

A teraz trochę wspomnień i faktów. Pamiętam jak zaczęłam pracować w polskiej szkole 1974 roku, lekcje 'A' level odbywały się wtedy w starym klubie zimnym i wilgotnym w którym był ten specificzny zapach starości czy wilgoci. Siedzieliśmy wszyscy w niedużym pokoju, nie było tablicy, młodzieży było dużo, niektórzy siedzieli pod ścianami i pisali na kolanach. Byłam bardzo młoda i dziwiłam się, że tutejsza młodzież robi tyle błędów i mówi z dziwnym akcentem. Prędko przestałam się dziwić bo zrozumiałam jak trudno jest dzieciom otoczonym językiem angielskim i kulturą, przebywającym trzy czwarte dnia w szkole angielskiej, nauczyć się mówić poprawnie po polsku. Pamiętam na pierwszej dla nauczycieli polonijnych konferencji na uniwersytecie w Londynie odważyłam się wystąpić z referatem, że należy nauczać języka polskiego jako obcego - wtedy to było jak włożenie kija w mrowisko, a teraz po tylu latach chyba nie ma nikogo kto by się ze mną nie zgodził. Prowadzenie szkoły objęłam po odejściu pani A. Dolińskiej w 1988. Był to okres kiedy wprowadzano nowe egzaminy 'G.C.S.E.' i trzeba było się przestawić i przygotować dzieci do nowego systemu. I tak zaczęła się reforma szkolnictwa i egzaminów, która można powiedzieć trwa do chwili obecnej, ciągle coś się zmienia. Teraz mamy nowy 'A' level, który składa się z dwóch części 'AS' i 'A2'. 'AS' dzieci zdają po pierwszym roku nauki i daje im to 50% do uzyskania pełnego 'A' level, który mogą otrzymać po zdaniu drugiej części 'A2'. Oczywiście 'AS' jest łatwiejsze od 'A2' bo sprawdza tylko znajomość języka.

Szkoła nasza miała kłopoty związane z przejściem Slough na tzw. Unitary Authority. Zaczęło nam brakować na opłatę za wynajmowanie szkoły i jak 'St. Joseph' s' podwyższył opłaty o 50% postanowiliśmy przeprowadzić się na parafię. Nie odbyło się bez debat, ale patrząc z perspektywy czasu, była to słuszna i mądra decyzja.

Jesteśmy u siebie, co sobotę kościół żyje dziecięcymi głosami, śmiechem i bieganiem, a pieniądze, które płacimy idą przecież jakby do naszej drugiej, polskiej kieszeni. Tutaj należą się podziękowania Radzie Parafialnej z panią prezes L. Ciepłowską na czele jak i komitetowi P.M.S., który nam bardzo pomógł w przeprowadzce i urządzaniu się na nowym miejscu.

Młodzież jeździła do teatru i na wycieczki. Byliśmy w Whipsnade, w Kew Gardens, w muzeum Sikorskiego, w Blenheim Palace, a absolwenci na spotkaniu z ambasadorem w Polskiej Ambasadzie. Spotkania te są już stałą rzeczą i co roku młodzież jest zapraszana na tą wizytę. Dawniej często zabierałam klasę 'A' level na przedstawienia teatralne do P.O.S.K.' u, niestety ostatnio jest mniej tych przedstawień, ale teraz wygląda na to, że ich będzie więcej i dobrze by było abyśmy te wyjazdy wznowili. Będzie mi tu potrzebne państwa poparcie bo sama tak dużej grupy nie jestem w stanie zabrać moim samochodem. Teatr Syrena robi piękne przedstawienia ale tutaj też niestety za mało osób się zgłaszało, żebyśmy mogli zamówić autokar - wielka szkoda - bo wyjazd do teatru jest przeżyciem dla dzieci, zobaczenie żywego słowa to o tyle lepsze niż telewizja czy komputer.


Odwiedził nas również parę lat temu Arcybiskup Wesoły. Była to jego druga wizyta w naszej szkole za mojej kadencji. Dzieci zebrały też pieniądze na cele charytatywne - pomoc dzieciom i przesłały je do Papieża, za co dostaliśmy osobiste podziękowanie z kancelarii papieskiej ze zdjęciem z dedykacją. Robiliśmy sponsorowane dyktando i za uzyskane pieniądze kupiliśmy piłki biednym dzieciom w Polsce, od których też dostaliśmy list z podziękowaniem.

W konkursie wiedzy o powieści H. Sienkiewicza, 'W pustyni i w puszczy' zajęliśmy pierwsze miejsce, to było dawno, a w tym roku w marcu w konkursie ojczyzna-polszczyzna zajęliśmy drugie miejsce zespołowo, a Bartek Szyszko zajął drugie miejsce indywidualnie, jednego punkta nam zabrakło do pierwszego miejsca. Szkoła nasza po inspekcji przez władze angielskie już od wielu lat jest uznana za najlepszą szkołę mniejszości etnicznych w Berkshire.

Szkoła urządza akademie i jasełka. Z przedstawieniem 'Bazyliszek' wystąpiliśmy w teatrze w P.O.S.K.'u, dla dzieci była to duża frajda i przeżycie. Wyniki egzaminów mamy ciągle bardzo dobre. Dzieci zdają 'G.C.S.E.' i 'A' level na 100%, przez te wszystkie lata nikt nie oblał - oby tak dalej. Wiemy, że Polska wkracza do Unii Europejskiej. Może to otworzyć duże możliwości dla naszych dzieci, tych co znają oba języki, wiemy już ilu absolwentom egzaminy pomogły czy to w dostaniu się na lepszą uczelnię, czy w dostaniu lepszej pracy.

Jubileusz jest też okazją do refleksji i zastanowienia się nad przyszłością i do życzeń. Moim marzeniem byłoby, aby ilość dzieci w naszej szkole nie malała, ale rosła tak jak to się dzieje w Londynie, abyśmy tutaj na naszym terenie mogli dotrzeć do każdej polskiej rodziny i aby wszystkie dzieci w których żyłach płynie polska krew znalazły się u nas i pogłębiały swoją wiedzę języka polskiego, o Polsce, o jej kulturze, historii czy geografii. Świat idzie do przodu, z tego wszyscy zdajemy sobie sprawę i jak powiedział poeta, A. Asmyk:


"Trzeba z żywymi naprzód iść,

Po życie sięgać nowe,

a nie w uwiędłych laurów liść

z uporem stroić głowę"

ale ten sam poeta też mówi:


"Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy

Choć macie sami doskonalsze wznieść,

Na nich się jeszcze święty ogień żarzy

I miłość ludzka stoi tam na straży

I wy winniście im cześć."góra